Category Archives: Rock progresywny

Złote lata

Pierwsze sukcesy rocka progresywnego pojawiły się wraz z debiutem Franka Zappy oraz wydaniem przez Beatlesów słynnego Sierżanta Pieprza. Ich tropem podążyły m.in. takie grupy jak The Moody Blues i Procol Harum w Europie, oraz Iron Butterfly w Stanach Zjednoczonych. Szczyt popularności gatunku przypadł na pierwszą połowę lat siedemdziesiątych. To wtedy powstały najważniejsze płyty rocka progresywnego, takie jak „In the Court of the Crimson King” i „Red” King Crimson, lub „Dark Side of the Moon” Pink Floyd, a czołowe zespoły grywały na stadionach dla kilkudziesięcznej publiczności. Genesis, wówczas jeszcze z Peterem Gabrielem w składzie, na koncertach sięgał po rekwizyty teatralne, tworząc na scenie prawdziwe spektakle. Po estetykę rocka progresywnego sięgały czołowe gwiazdy głównego nurtu rocka – Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath lub Queen. Gatunek, któremu zarzucano pompatyczność i nadmierne przeintelektualizowanie, niemal całkowicie wymarł wraz z nastaniem rewolucji punkowej. Zespoły progrockowe albo zamknęły się w swoich ramach, tworząc jeszcze bardziej skomplikowaną, nastawioną na coraz węższe grono słuchaczy muzykę, albo zwróciły się w stronę popu.

Inspiracje

Eksperymenty z elekronicznym brzmieniem stanowiły podwaliny niejednego nurtu muzycznego – jak krautrock, spacerock, czy postrock. Wraz z symfonicznymi aranżacjami, muzycy przemycali do swoich utworów elementy kompozycyjne zaczerpnięte z muzyki klasycznej. Często też sami posiadali solidne wykształcenie w tym kierunku. Rock progresywny charakteryzuje się też wirtuozerią reprezentujących go wykonawców. Nic dziwnego – to właśnie najlepszych instrumentalistów ciągnie do rozbudowanych form muzycznych i łamania konwencji. Prócz elektroniki i wpływów klasycznych, rock progresywny czerpie obficie inspiracje z jazzu i folku. Znanymi przedstawicielami jazzrocka (tzw. fusion) są np. Frank Zappa, Colloseum i Mahavishnu Orchestra. Muzykę mocno zbliżoną do rocka progresywnego nagrywał nawet Miles Davis. Wpływy folkowe, zarówno w kompozycjach, jak i stosowanym instrumentarium, można odnaleźć choćby u Jethro Tull – symbolem grupy i całego gatunku stał się rysunek przedstawiający brodatego lidera grupy grającego na flecie poprzecznym. Charakterystyczną, choć nieobowiązkową cechą rocka progresywnego są też teksty, często zawierające filozoficzne i religijne treści, lub sięgające po inspiracje fantastyką i mitologią. Przykładem może tu być choćby płyta „Tales From Topographic Oceans” grupy Yes, której treść stanowi streszczenie zawartej w książce „Autobiografia jogina” mistycznej filozofii shastrick, obejmującej wszystkie aspekty życia. Każdy z czterech dwudziestominutowych utworów na dwupłytowym albumie przedstawia jeden z aspektów tej filozofii.

Trudne lata osiemdziesiąte

Paradoksalnie, to właśnie koniec dominacji muzyki punkowej zakończył pasmo sukcesów ostatniej z wciąż walczących grup progresywnych lat siedemdziesiątych. Po wydaniu swojej najlepszej płyty „Moving Pictures”, kanadyjski Rush zwrócił się w kierunku mniej skomplikowanych brzmień, oddalając się stopniowo od tego, co spowodowało ich wcześniejszy sukces. Jednak gdy na scenie muzycznej pojawiły się tanie syntezatory, które zastąpiły drogi sprzęt stosowany przez progrockowych muzyków, wraz z nurtem new romantic i elektroniczną muzyką dyskotekową pojawiły się pierwsze młode zespoły, wzorujące się na mistrzach gatunku sprzed dziesięciu lat. Najważniejszym z nich okazał się oczywiście Marillion. Choć muzykom niejednokrotnie zarzucano wtórność w stosunku do Genesis, powołując się na zbieżność niektórych rozwiązań muzycznych oraz ekspresyjność wokalisty Fisha na scenie, szybko zdobył popularność wśród fanów gatunku. Znacząco pomógł w tym komercyjny sukces płyty „Misplaced Childhood”, z której pochodzą hity „Kayleigh” oraz „Lavender”. Za Marillion podążyli inni. Czołówkę nowego nurtu tzw. rocka neoprogresywnego utworzyły kapele Pendragon, IQ i Twelfth Night. Ich muzyka daleka była od zarzucanego wielkim poprzednikom przemądrzania się – była inteligentna, ale jednocześnie łatwo wpadała w ucho, a mądre teksty były mimo wszystko dostępne dla szerszego grona odbiorców.

Czym jest rock progresywny?

Rock progresywny pojawił się w końcu lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, wraz z rozwojem techniki muzycznej, jako realizacja dążeń artystów ku wyniesieniu muzyki rockowej do rangi prawdziwej sztuki. Choć swoją największą popularność osiągnął w następnej dekadzie, a potem praktycznie zanikł w dobie rewolucji punkowej, wciąż stanowi inspirację dla najważniejszych rockowych zespołów, takich jak Radiohead, Tool czy Mars Volta. Wciąż też powstają nowe jego odmiany, a jego granica ulega ciągłemu rozszerzaniu, często tracąc jakiekolwiek punkty wspólne z tym, co rockiem progresywnym nazywano 30 lat temu. Co to zatem właściwie jest? Czemu skomplikowana muzyka o rozbudowanych aranżacjach i często niezrozumiałych tekstach zyskała taką popularność, by potem całkowicie ją zatracić? Czemu niektóre zespoły z kręgu rocka progresywnego starają się na siłę udziwnić swoją muzykę, zaś inne, wcale nieodległe od nich muzycznie, wręcz odsuwają od siebie progrockową etykietkę, jakby bały się skojarzenia z całym nurtem? O to spierają się wszyscy miłośnicy gatunku i nawet jego najwięksi znawcy mają z tym problemy. W tym tekście pokuszę się o jego krótką charakterystykę.

Rock progresywny w Polsce

W naszym kraju rock progresywny popularny był od zawsze, jednak brakowało zespołów, które potrafiłyby odnaleźć się w tym nurcie. Znakomite, uznawane obecnie za klasykę gatunku płyty nagrywał Niemen, a także grupa SBB. Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych, Niemenowi udało się nagrać album z towarzyszeniem słynnych muzyków z grupy Mahavishnu Orchestra, nie odniosła ona jednak wielkiego sukcesu. Pojedyncze progrockowe kompozycje można odnaleźć w twórczości m.in. Skaldów i Budki Suflera. Co łatwo zrozumieć, zdecydowane więcej zespołów w tym nurcie pojawiło się w Polsce w latach 90, po upadku bloku socjalistycznego. Do historii gatunku przeszły takie grupy jak Collage, Abraxas czy wciąż nagrywający i odnoszący sukcesy Quidam. Ogromną estymą wśród fanów na całym świecie cieszą się też nowe zespoły – Riverside, Satellite lub Indukti. Odniesienie sukcesu zagranicą znacznie ułatwiła rezygnacja z polskich tekstów – wcześniej wykonawcy albo woleli śpiewać po polsku z myślą o rodzimym rynku, albo ich zdolności językowe były zbyt słabe. Obecnie polska scena progresywna cieszy się coraz większym uznaniem, a nowym zespołom łatwiej jest znaleźć słuchaczy i wydawców.

Definicja

Ktoś, najwyraźniej wkurzony zawirowaniami wokół tematu progresywności progrocka, ukuł popularną, choć humorystyczną definicję – „Rock progresywny to wszystko, co brzmi jak rock progresywny”. Wzięło się to z tego, że tak naprawdę każdy fan tej muzyki określa ją zupełnie inaczej. Wszyscy zgadzają się jedynie w jednym punkcie – potrafią zgodnie ocenić, czy dany zespół gra rocka progresywnego, czy też nie. Choć łatwo jest wymienić kilka najczęściej przytaczanych cech gatunku, praktycznie żadna z nich nie jest obowiązkowa, a liczba odmian w obrębie tego typu muzyki idzie zbliża się do setki. Oczywiście ich definicje jest równie trudno przywołać, jak zwięzły, ścisły opis całego rocka progresywnego. Według najpowszechniejszej opinii, rock progresywny to długie, czasem nawet dwudziestominutowe kompozycje, zawierające rozbudowane fragmenty instrumentalne, z wyraźnie zaznaczonym intro (początkiem) i kodą (zakończeniem). W obrębie tego samego utworu może funkcjonować kilka różnych, na pozór niezwiązanych ze sobą melodii, które powracają w coraz to nowych aranżacjach w kolejnych jego częściach. Domeną rocka progresywnego jest też jego złożoność. Mamy tu skomplikowane schematy rytmiczne i harmonie, przechodzący często od szeptu do krzyku wokal. Typowe rockowe instrumentarium zostało wzbogacone o elektronikę i instrumenty klasyczne.

Czasy współczesne

Nowy przepis na rock progresywny spowodował, że wielu starszych słuchaczy raz na zawsze odcięło się od nowych grup, pozostając przy sprawdzonych, ulubionych zespołach. Młodzi miłośnicy rocka chętnie jednak sięgali po odradzający się rock progresywny. Jego powrotowi nie przeszkodził nawet rozłam w Marillion – nawet z nowym wokalistą zespół wciąż potrafił przyciągać do siebie kolejnych fanów. Prócz kolejnych grup z kręgu rocka neoprogresywnego, pojawiła się fala młodych, skandynawskich muzyków, łączących brzmienia charakterystyczne dla King Crimson z własnymi pomysłami i charakterystycznym, północnym klimatem. Część z nich, jak Anglagard lub Landberk, dziś już nie istnieje. Inne, wśród nich Anekdoten i Paatos, nagrywają do dziś. Kolejny ważny nurt to progresywny metal. Złośliwi mówią, że nie ma on wiele wspólnego ani z metalem, ani z progresją, jednak zdobył sobie oddane grono wielbicieli. Jego czołowi przedstawicielem jak Dream Theater lub Pain of Salvation, są gwiazdami wszystkich większych progresywnych festiwali. Spośród zespołów flirtujących z elektroniką i psychodelicznymi brzmieniami we floydowskim stylu, największą popularnością cieszy się brytyjski Porcupine Tree. Jego ścieżką podążają inne, radząc sobie lepiej lub gorzej we współczesnych muzycznych realiach. Oczywiście przemysł muzyczny nastawiony na dźwięki lekkie, łatwe i przyjemne powoduje, że artystom z kręgu rocka progresywnego ciężko przebić się do głównego nurtu i szerokiej publiczności. Zdecydowanie największą popularność zyskał Radiohead, który jednak zdecydowanie odcina się od klasyfikowania jako rock progresywny, a także Tool i Mars Volta. Blisko związany z rockiem progresywnym jest też popularny obecnie postrock, z Sigur Rós na czele.