Jak nie słyszeć, a słuchać muzyki?

Współczesny świat to machina, która wypracowała do perfekcji mechanizmy zabijania wrażliwości w człowieku od najmłodszych lat. W wyniku tego zostajemy pozbawieni możliwości kontemplowania każdej chwili. Wypaleni emocjonalnie nie zatrzymujemy się, bo w sumie po co. Cierpi na tym również muzyka. Oczywiście muzyka otacza nas dookoła. Słyszymy ją każdego dnia. I to jest główny problem. Słyszymy, ale nie słuchamy. Muzykę, poszczególne utwory trzeba przeżywać w koło, w oderwaniu od codzienności. Zwłaszcza kompozycje instrumentalne. To nie tekst jest w zasadzie najważniejszy.

Liczy się linia melodyczna. Nuty próbują do nas krzyczeć, a my jesteśmy głusi niczym głazy. Wielu się pewnie w tym momencie oburzy. Przecież wzruszają się jak słyszą smutną piosenkę, sięgają po muzykę, gdy im źle, lub gdy są szczęśliwi. Moi drodzy, niestety nie tędy droga. By właściwie słuchać, a nie tylko słyszeć muzykę i słowa trzeba się wyłączyć na chwilę z życia. Reagować spontanicznie, niczym dziecko na to, co ma nam ona do zaoferowania. Jeśli to się uda, wtedy naprawdę usłyszymy muzykę i odkryjemy jej prawdziwe piękno. Najlepsze bowiem zawsze znajduje się między wierszami.