Muzyka – lekarstwo na wszystko.

Bardzo wiele razy spotykamy się z twierdzeniem, że jeżeli coś nam dolega(mówimy o złym stanie psychicznym, nie o chorobie psychicznej, ale o samopoczuciu), to najlepiej włączyć sobie swój ulubiony kawałek muzyczny, a wszystkie problemy, złe samopoczucie, itp. Rzeczy znikną jak ręką odjął. – Postanowiłem to sprawdzić. Na samym początku zdefiniowałem dokładnie jakie utwory z mojej kolekcji muzycznej podobają mi się najbardziej. Wybrałem je i umieściłem w osobnym folderze. W następnym kroku musiałem się już nieco bardziej postarać, ponieważ konieczne było złe samopoczucie. Trudno było mi o takie, bo za oknem coraz jaśniej, coraz cieplej i aż żyć się chce. Mimo to udało mi się doczekać paskudnego dnia. Od rana chodziłem struty, głowa w dole i co najgorsze wtedy było niewyspany. Postanowiłem więc włączać po kolei swoje ulubione utwory. Tak lecą te piosenki i lecą, a ja leżę sobie na łóżku i… zasypiam. Niestety zasnąłem. Nie bardzo było to ode mnie zależne, no ale było. Tak czy inaczej obudziłem się pełen radości i szczęścia, jednak… nie wiem czy to zasługa muzyki czy snu… a może tego i tego?