Czasy współczesne

Nowy przepis na rock progresywny spowodował, że wielu starszych słuchaczy raz na zawsze odcięło się od nowych grup, pozostając przy sprawdzonych, ulubionych zespołach. Młodzi miłośnicy rocka chętnie jednak sięgali po odradzający się rock progresywny. Jego powrotowi nie przeszkodził nawet rozłam w Marillion – nawet z nowym wokalistą zespół wciąż potrafił przyciągać do siebie kolejnych fanów. Prócz kolejnych grup z kręgu rocka neoprogresywnego, pojawiła się fala młodych, skandynawskich muzyków, łączących brzmienia charakterystyczne dla King Crimson z własnymi pomysłami i charakterystycznym, północnym klimatem. Część z nich, jak Anglagard lub Landberk, dziś już nie istnieje. Inne, wśród nich Anekdoten i Paatos, nagrywają do dziś. Kolejny ważny nurt to progresywny metal. Złośliwi mówią, że nie ma on wiele wspólnego ani z metalem, ani z progresją, jednak zdobył sobie oddane grono wielbicieli. Jego czołowi przedstawicielem jak Dream Theater lub Pain of Salvation, są gwiazdami wszystkich większych progresywnych festiwali. Spośród zespołów flirtujących z elektroniką i psychodelicznymi brzmieniami we floydowskim stylu, największą popularnością cieszy się brytyjski Porcupine Tree. Jego ścieżką podążają inne, radząc sobie lepiej lub gorzej we współczesnych muzycznych realiach. Oczywiście przemysł muzyczny nastawiony na dźwięki lekkie, łatwe i przyjemne powoduje, że artystom z kręgu rocka progresywnego ciężko przebić się do głównego nurtu i szerokiej publiczności. Zdecydowanie największą popularność zyskał Radiohead, który jednak zdecydowanie odcina się od klasyfikowania jako rock progresywny, a także Tool i Mars Volta. Blisko związany z rockiem progresywnym jest też popularny obecnie postrock, z Sigur Rós na czele.